PSL wspiera akcję przywrócenia rolnikom niższego wieku emerytalnego

03
Styczeń
2018

Posted by nawiejskiej

Posted in Na Wiejskiej

0 Comments

Od 1 stycznia 2018 r. pracujący na roli nie mogą przechodzić na wcześniejszą emeryturę. Taką sytuację spowodowała decyzja PiS odbierająca im ten przywilej. Ludowcy argumentują, że ciężka praca przez siedem dni w tygodniu, bez urlopów i uciążliwe warunki pracy powinny zostać zrekompensowane przez możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę. Natomiast partia rządząca uważa, że rolnicy mogą przechodzić na emeryturę tak samo jak osoby pracujące osiem godzin przez pięć dni w tygodniu.

Wcześniej rolnicy mogli przechodzić na emeryturę w wieku 55 lat – kobiety i 60 lat – mężczyźni. – Osoby pracujące w rolnictwie nie mają dni wolnych, urlopów i wielu innych przywilejów pracowniczych, które gwarantuje kodeks pracy, jak chociażby powszechnych świadczeń chorobowych. Wcześniejsza emerytura daje możliwość wyrównania tych różnic – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz. Ludowcy przypominają, że PiS po dojściu do władzy, tylko rolnikom podniosło wiek emerytalny o 5 lat. Rządzący odrzucili zarówno zapisy prezydenckiego projektu, jak i poprawki PSL utrzymujące niższy wiek emerytalny pracujących na roli.

Pracujący na roli powołali Obywatelski Komitet godnej emerytury dla rolników. Domagają się przywrócenia poprzednich zapisów. – Rolnicy są tą szczególną grupą społeczną, która nie ma nie tylko wolnych niedziel, ale również żadnych sobót i świąt. Pracują ciężko bez przerwy – zaznaczył Janusz Maćkowiak, przewodniczący Komitetu Obywatelskiego. – Chcemy, żeby rolnik szedł na emeryturę w wieku 55 lat w przypadku kobiet i 60 lat u mężczyzn. Oczywiście zachowując to, że musi być to 30 lat okresu składkowego – dodał.

Polskie Stronnictwo Ludowe aktywnie włączyło się w zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o rolniczych emeryturach. – Będziemy pomagać w akcji. Uważamy, że rolnikom za ich ciężką pracę należy się wcześniejszy wiek emerytalny. Tak jak zagwarantowało to PSL – powiedział Kosiniak-Kamysz.